Lepsza spóldzielnia czy wspólnota

Zbigniew MichurskiW lutowy wydaniu Poradnika domowego wyjaśniałem czy i kiedy właściciele lokali pozostających w Sp. Mieszkaniowych mogą utworzyć wspólnotę mieszkaniową. Dziś postaram się odpowiedzieć na pytanie, kiedy warto porzucić spółdzielnię na rzecz wspólnoty. W opinii wielu członków spółdzielni mieszkaniowych zarządzanie ich zasobami mieszkaniowymi przez ich zarządy nie odpowiada współczesnym standardom i ich zdaniem wymaga głębokiej reformy.

 

W ocenie specjalistów rynku zarządzania budynkami wielomieszkaniowymi można wywnioskować, iż najlepszym wyjściem byłoby, aby jeden blok stanowił jedną wspólnotę mieszkaniową, bądź kilka sąsiadujących bloków jedną spółdzielnię mieszkaniową. Ich zdaniem takie właśnie rozwiązanie znacznie usprawniłoby funkcjonowanie i mogłoby zapobiec wielu przypadkom nadużyć i niegospodarności. W niektórych komentarzach prasowych można przeczytać, iż przyczyną upadłości niektórych spółdzielń mieszkaniowych jest głównie niegospodarność władz spółdzielni, przerost zatrudnienia, wysokie koszty zarządu i zła gospodarka finansami. Jak ważny jest to problem niech świadczy fakt, iż mieszkania spółdzielcze stanowią w zasobach mieszkaniowych w Polsce 27%, a to oznacza, że co czwarta rodzina w Polsce mieszka w mieszkaniu spółdzielczym. Mimo wyjątków, mogących być przykładem dla innych oraz wielu nowelizacji prawa spółdzielczego i orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, nie udało się do dnia dzisiejszego stworzyć sprawnego mechanizmu działania spółdzielni mieszkaniowych. Wprawdzie wprowadzane zmiany w przepisach dają spółdzielcom większą kontrolę nad poczynaniami zarządu, ale niestety duża część spółdzielni mieszkaniowych, to ogromne nieefektywne molochy, których członkowie niezależnie od zmian przepisów prawa, nie mają wpływu na zarząd, przerośniętą administrację i niegospodarność. Tymczasem, zdaniem ekspertów, by spółdzielnia gwarantowała udział członków w jej zarządzaniu, nie powinna przekraczać 100-200 osób. Tylko wtedy będą oni mogli rzeczywiście wpływać na podejmowane decyzje, a spółdzielnia spełni swoją ekonomiczną i integracyjną rolę. Jak uczy praktyka, w przypadku spółdzielni mieszkaniowych, większa nie oznacza niestety tańsza i lepiej zarządzana. Taka sytuacja sprawia, że spółdzielnie są powszechnie krytykowane, zwłaszcza przez swoich członków. Trudno się zresztą dziwić, skoro członkowie spółdzielni mieszkaniowych nie otrzymują od nich pomocy, a nierzadko muszą walczyć ze spółdzielnią „na noże”, aby wyegzekwować swoje podstawowe prawa, a przez pracowników często traktowani są jak natręci, a nie jak ich pracodawcy. Jak się wydaje najlepszym, więc rozwiązaniem jest tworzenie lub przekształcanie dużych spółdzielni w mniejsze spółdzielnie lub wspólnoty mieszkaniowe. W ostatnich latach, w wyniku zmian przepisów, taki kierunek przemian został już zapoczątkowany. W wyniku wspomnianych przekształceń mieszkańcy na pewno będą mieli większą możliwość oddziaływania zarówno na organy, jak i na innych członków. Przywołani na wstępie eksperci uważają ponadto, iż w większości przypadków najlepszym wyjściem byłoby, aby jeden budynek stanowił jedną wspólnotę bądź kilka sąsiadujących bloków jedną spółdzielnię. Ich zdaniem takie rozwiązanie zasadniczo usprawniłoby ich funkcjonowanie i zapobiegło na pewno wielu przypadkom niegospodarności, nadużyć i bolesnych upadłości. Uważają oni, iż przekształcenia w budynkach wielomieszkaniowych powinny pójść właśnie w taką stronę. Generalny wniosek, jaki nasuwa się jest taki, iż podstawową jednostką organizacyjną dla budynków wielomieszkaniowych powinny być jednobudynkowe wspólnoty mieszkaniowe, a tam, gdzie z różnych względów na przykład ekonomicznych czy organizacyjnych potrzebne jest istnienie jednego podmiotu prawnego dla kilku budynków, powinna działać „mała” spółdzielnia mieszkaniowa.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *