Referat o indywidualnym wolontariacie na rzecz osób niepełnosprawnych

Referat o indywidualnym wolontariacie na rzecz osób niepełnosprawnych  wygłoszony na VIII Forum Osób Niepełnosprawnych w Książu

Według Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, wolontariuszem jest ten, kto dobrowolnie i świadomie oraz bez wynagrodzenia angażuje się w pracę na rzecz osób, organizacji pozarządowych, a także rozmaitych instytucji działających w różnych obszarach społecznych. W rzeczywistości wolontariusz uzyskuje liczne korzyści niematerialne takie jak: satysfakcję, spełnienie swoich motywacji np. poczucie sensu, uznanie ze strony innych, podwyższenie samooceny itd., co ważne, zyskuje również nowych przyjaciół i znajomych, zdobywa wiedzę, doświadczenie i nowe umiejętności. Należy pamiętać, że nie każda praca na rzecz innych jest wolontariatem. Np. pomoc własnej babci wolontariatem nie jest, natomiast pomoc starszej osobie mieszkającej tuż za ścianą – jest.
Nie są mi znane badania pokazujące, w jaki sposób większość wolontariuszy działa, czy w sposób zorganizowany np. poprzez fundację i stowarzyszenia, czy raczej indywidualnie.
Ten drugi rodzaj aktywności rodzi trudności w ustaleniu rzeczywistej liczby wolontariuszy i ich sposobu działania. Większość, bowiem społeczników robi to z osobistych pobudek, co powoduje, że wolą pozostać anonimowi. W moim przekonaniu właśnie ten rodzaj pracy jest najszlachetniejszą i najefektywniejszą formą wolontariatu. Sposobów niesienia pomocy jest tyle ilu wolontariuszy. Każdy przypadek jest inny i inny sposób odnajdywania podopiecznych. Ja poznałem obie formy pracy i perspektywy lat twierdzę, że indywidualny wolontariat poza wymiernymi sukcesami ma jeszcze wymiar osobistej satysfakcji. Tak właśnie stało się, kiedy przed laty poznałem niepełnosprawną czternastolatkę na zdezelowanym wózku, który pochodził chyba ze szpitalnego demobilu. Ten szokujący widok natychmiast uruchomił we mnie nieodpartą potrzebę znalezienia dla niej wózka na miarę jej potrzeb i oczekiwań. Rychło okazało się, że bardziej od wózka potrzebuje ona wsparcia społecznego i wskazania drogi normalnego rozwoju. Jej niechętny stosunek do szkoły, roszczeniowa postawa, wulgarny język wynikający z negatywnego wpływu jej środowiska, rozbita rodzina, to problemy, z jakimi przyszło mi się wkrótce zmierzyć. Trudna, lecz metodyczna praca z nieletnią dała nadspodziewane rezultaty. Moja podopieczna ukończyła liceum ogólnokształcące, a następnie podjęła studia, które kontynuuje. Wiara, którą tchnąłem w nią zaowocowała również tym, że zdobyła prawo jazdy i samodzielne mieszkanie. Czy w pracy wolontariusza można chcieć więcej? Z perspektywy czasu nie mam wątpliwości, że bez tej pomocy dziewczyna ta dla społeczeństwa byłaby stracona. Spektrum mojego działania jest wielorakie. Raz jest to pomoc w wypełnianiu wniosków o likwidację barier architektonicznych i w komunikowaniu się, a innym razem zachęcam niepełnosprawnych do podjęcia zupełnie nowej formy zatrudnienia, np. telepracy. Dzięki takiej pomocy, jakość życia wielu ludzi, do których dotarłem, znacząco uległa zmianie na lepsze, a to musi cieszyć i dawać motywację do dalszego działania. Swoją aktywność przenoszę również na płaszczyznę społeczno-polityczną. Od lat samotnie przekonuję kolejnych prezydentów naszego miasta do konieczności powołania pełnomocnika prezydenta do spraw osób niepełnosprawnych. Przypomina to niestety głos wołający na puszczy, bowiem organizacje i instytucje zajmujące się pomocom osób niepełnosprawnych, w tek kwestii milczą jak zaklęte. Taka postawa budzi mój wielki smutek i niechęć do owych organizacji, albowiem jest sprzeczna z moim rozumieniem pomocy, i wysyła przy tym do władz fałszywy sygnał, z którego może wynikać, że nam niepełnosprawnym, pełnomocnik nie jest potrzebny. Cierpi na tym oczywiście wizerunek miasta, ale przede wszystkim cierpią jego niepełnosprawni mieszkańcy. Najświeższy przykład skutków braku pełnomocnika widać było na oddanej po kosztownym remoncie ul. Lewartowskiego, gdzie na dwóch przejściach dla pieszych zbudowano niezgodnie z przepisami cztery wysokie krawężniki. Tylko dzięki determinacji trójki niepełnosprawnych wałbrzyszan, nie doszło do kompromitacji i konieczności zwrotu unijnych środków, bowiem ową budowę wykonano z naruszeniem przepisów unii europejskiej. Uważam, że na miejscu tych trzech dzielnych muszkieterów stać powinien nie kto inny tylko pełnomocnik prezydenta, który winien uczestniczyć w całym procesie inwestycyjnym począwszy od projektu, kontroli jego realizacji i kończąc na odbiorze robót. Wałbrzych czeka jeszcze wiele projektów, których realizacja możliwa będzie dzięki środkom zewnętrznym. Tak właśnie realizowany jest dziś projekt, Akwa Zdrój, czy Starej Kopalni. Mam uzasadnione obawy, że znów powtórzą się błędy, które w zależności od skali mogą ostatecznie doprowadzić do konieczności zwrotu dotacji z powodu wykonania ich niezgodnie z obowiązującym prawem tak krajowym jak unijnym. Należy się więc zastanowić, co jest lepsze i tańsze dla miasta? Pełnomocnik prezydenta, czy liczony w milionach, zwrot dotacji i kary. Pytanie jest retoryczne, bo odpowiedź jest oczywista, Jeśli są jeszcze tacy, co uważają inaczej to przypomnę tylko, że aktualnie jest siedmiu pełnomocników prezydenta. I tak, jest pełnomocnik ds. Systemów Zarządzania i Kontroli Zarządczej, – ds. Współpracy z Uczelniami Wyższymi, – ds. Organizacji Pozarządowych, ds. projektu Stara Kopalnia, – ds. rewitalizacji Wałbrzycha, – ds. kultury i infrastruktury rowerowej i w końcu jest pełnomocnik – ds. społeczności romskiej. Warto przy tym zauważyć, że pełnomocnik ds. społeczności romskiej ma zadanie powstrzymać proces degradacji, marginalizacji i wykluczenia społecznego i zawodowego zaledwie 300 osobowej grupy pochodzenia romskiego.  Wygląda na to, że liderzy kilkunastu organizacji działających na rzecz osób niepełnosprawnych najwyraźniej uznali, że niepełnosprawni wałbrzyszanie nie są marginalizowani, dyskryminowani, szykanowani, i wykluczani z życia społecznego i zawodowego, a zatem pełnomocnik nam nie jest potrzebny. A może tak jak pozostali, ulegli magii poprzedniego prezydenta, któremu udało się wmówić, że w Ratuszu jest już pełnomocnik. Takie przekonanie wyraziła również pani Żabska sekretarz obecnego prezydenta, kiedy przekazywała mi listę aktualnych pełnomocników. Długo musiałem tłumaczyć, że konsultant to jednak nie to samo, co pełnomocnik bez uprawnień. Ówczesny cynizm pana Kruczkowskiego polegał na założeniu, że kłamstwo powtórzone 100 razy, staje się prawdą i prawie mu się udało. Szanowni zebrani. Jest już najwyższa pora, aby dziś z tego miejsca zabrzmiał donośny głos, w którym zaapelujemy do prezydenta Romana Szełemeja o pilne powołanie pełnomocnika prezydenta ds. osób niepełnosprawnych. Bo dziś z okazji Międzynarodowego Dnia Osób Niepełnosprawnych oraz roku wolontariatu i aktywności obywatelskiej, najlepszą rzecz, jaką możemy zrobić dla oczekujących pomocy, to podpisanie apelu przez uczestników forum, o rychłe powołanie pełnomocnika.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *