Kto nas obroni?

W świecie, w którym ścierają się stale przeróżne interesy, zwykle wygrywa ten, kto lepiej się przygotował i zorganizował. Z tego też powodu powstają np. związki zawodowe lub inne organizacje branżowe, których celem jest obrona z natury słabszych, a przez to skazanych na przegraną. Jedną z takich grup są ludzie niepełnosprawni, którzy na całym świecie walczą o to samo, prawo do bycia pełnoprawnym obywatelem. Efekty tej walki w różnych krajach, bywają różne. Mój kraj Polska nie należy niestety do tych, w których nasze prawa, zagwarantowane przecież w konstytucji, nie są przestrzegane. Całe życie zastanawiam się z czego to wynika. Dlaczego w deklaracjach wszyscy uważają, że niepełnosprawnym należą się takie same prawa, ale kiedy trzeba je respektować, to okazuje się, że zwolenników jest już niewielu? Gdzie, więc znajduje się jądro problemu? W rodzinie, a może w naszej kulturze i mentalności? A co z naszym państwem? Gdzie jego instytucje zwłaszcza prokuratura i sądy, które winny stać na straży przestrzegania prawa,  a broniąc słabszych zapewnić im  równy i niczym nieskrępowany dostęp do wszelkich dóbr?  Fikcja i blaga. Tak właśnie myślą ci wszyscy, którzy zostali przez moje państwo skrzywdzeni i opuszczeni.  Aby skuteczniej walczyć o swoją godność musieliśmy zacząć się organizować. Niewidomi, głuchoniemi i inni szukający pomocy, powołali swoje związki, stowarzyszenia i fundacje w nadziei skuteczniejszej obrony i silniejszego lobby. Jednak czy ludzie stojący na czele takich organizacji zawsze wypełniają przyjęte na siebie statutowe obowiązki?
Z perspektywy Wałbrzycha mogę powiedzieć ze smutkiem, że większość owych działaczy traktuje takie organizacje jak trampolinę do politycznej kariery lub dobrego biznesu. Kwintesencją opisanej postawy stali się ludzie z zarządu Wałbrzyskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych, którzy nie widzą powodu interwencji w związku z remontem obiektu należącego do filharmonii Sudeckiej. W obiekcie tym po jego remoncie pojawią się kasy biletowe, bar, poczekalnia i szatnia dla gości filharmonii, ale nie tych ze znaczną niepełnosprawnością, bowiem skuteczną przeszkodą w dojściu do środka stanie się jeden schodek.  W ocenie ludzi z sejmiku reprezentujących przecież wiele stowarzyszeń, do opisanego lokalu my niepełnosprawni nie musimy wchodzić, gdyż innym wejściem dostaniemy się na salę koncertową. Opadły mi nie tylko ręce, ale i szczęka.  Oto obiekt użyteczności publicznej remontowany za publiczne środki, będzie niedostępny dla tych, którzy płacąc takie same podatki finansowali go, a organizacja działająca w ich imieniu mówi- nie musicie przecież tam chodzić. Na szczęście problem dostrzegło stowarzyszenie Nowoczesny Wałbrzych, które złożyło pismo do starostwa domagając się cofnięcia pozwolenia na budowę. Zaś radny sejmiku dolnośląskiego Patryk Wild złożył w tej sprawie interpelację do Marszałka Sejmiku Dolnośląskiego, jako organu nadzorczego nad filharmonią. Rodzi się jednak zasadnicze pytanie: kto ma nas bronić? Bo jak widać, Wałbrzyski Sejmik Osób Niepełnosprawnych, który z definicji winien czuwać nad przestrzeganiem ustawy zasadniczej, nie spełnił oczekiwań tych, dla których powstał.
Autor: Zbigniew Michurski

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *