TV cyfrowa naziemna

Nowe wyzwanie dla wspólnot mieszkaniowych i zarządców budynków

 

Intensywna kampania prowadzona przez państwowe media o zastąpieniu telewizyjnego sygnału analogowego sygnałem cyfrowym sprawiła, że większość z nas już wie, że w lipcu 2013r. wyłączony zostanie ostatni już naziemny przekaźnik analogowy. Ci z odbiorców, na ternie, których już dziś obowiązuje tylko sygnał cyfrowy mają okazję do zasmakowania szerokiej oferty programowej i niespotykanej dotąd, wysokiej jakości obrazu i dźwięku, na swoich telewizorach. Cyfryzacja przyniosła również rewolucję programowa w TV. Większość z nas pamięta jeszcze mizerię w ofercie naziemnej telewizji, gdzie w porywach można było oglądać kilka programów niskiej jakości. Szumy, zakłócenia, odbicia obrazu, to stały telewizyjny standard analogu na terenach górskich i podgórskich. Ten rozdział w historii telewizji przechodzi już do lamusa. Dzisiaj zakupując nowy odbiornik TV lub dekoder dla starszych odbiorników, przy pomocy zwykłej anteny odebrać możemy nawet 20 programów najwyższej jakości. Taka zmiana oznaczać może, iż ze względów finansowych wielu telewidzów zrezygnuje z telewizji kablowej lub satelitarnej. W obecnym stanie prawnym wszyscy musimy płacić abonament radiowo-telewizyjny i jeśli posiadamy kablówkę lub antenę satelitarną, wnosimy również opłatę dostawcy takiego sygnału. W skali roku wyniesie to nawet ponad 500 zł. A więc zwykła antena dachowa może dać nam namiastkę kablówki. I jeśli nie mamy wygórowanych oczekiwań programowych, to takie rozwiązanie w coraz bardziej zubożonym społeczeństwie, może stać się powszechne.

Możemy zatem być świadkami powrotu lasu anten na dachach, kominach, ścianach i balkonach naszych domów. Czy żywiołowo wyrastający, jak grzyby po deszczu las nowych anten, możliwy będzie do opanowania? Jest to trudne, ale nie niemożliwe. Wysiłki w tym kierunku szczególnie należy podjąć w tych budynkach, w których wykonano już remonty kominów, dachu i elewacji. A co jeśli zlekceważymy potencjalne zagrożenie? W takich przypadkach pomysłowość ludzka przysporzy zarządom wspólnot, administratorom i zarządcom oraz współwłaścicielom nieruchomości wspólnych, wielu kłopotów, konfliktów i spraw sądowych. Bo oto mieszkaniec budynku, który zapragnie mieć cyfrowy sygnał telewizji naziemnej, zakupi maszt, antenę i wiele metrów kabla doprowadzającego do jego odbiornika. Następnie sam lub przy pomocy innych, zainstaluje na dachu lub kominie maszt z anteną, po czym przewierci ścianę budynku lub okno, aby przepuścić do środka mieszkania kabel antenowy. I tak oto dach lub kominy albo kolorowe ściany wyremontowane z kredytu, zniszczone zostaną poprzez montaż indywidualnej instalacji TV. Jeśli postąpią tak i inni mieszkańcy budynku, rychło okaże się, że dach i rynny znów przeciekają, kominy się chwieją, a elewacje ścian należy znów przemalować, bo woda ściekająca po kablach je zawilgociła i zabrudziła. Czy sprawca powinien odpowiedzieć za owe zniszczenia? Tak, ale zapewniam, że naprawa szkody będzie długa, uciążliwa i zaowocuje ostrymi konfliktami sąsiedzkimi. Nie trudno, więc sobie wyobrazić zdecydowaną reakcję członków zarządu wspólnoty, który wespół z administratorem będą przymuszać sprawcę zniszczeń i właściciela takiej instalacji TV do jej niezwłocznego usunięcia i likwidacji śladów.

Czy jest, więc sposób, który nie ograniczy ludzi do korzystania z dobrodziejstwa cyfrowej telewizji naziemnej, a jednocześnie zabezpieczy interesy ogółu współwłaścicieli budynku? Tym sposobem, bez wątpienia jest budowa wspólnej instalacji TV, której sygnał rozprowadzony zostanie do wszystkich lokali w budynku. Z nieukrywaną satysfakcją wyznaję, że nasza wspólnota wykonała niedawno taką instalację. Planując jej montaż poszliśmy o krok dalej i poleciliśmy firmie zbudować taki kanał teletechniczny, w którym zmieszczą się również inne instalacje znajdujące się już w budynku. Tak, więc przeniesiona zostanie do kanału instalacja TP SA, Dialogu i UPC. W porozumieniu z instalatorem zamontowano również na wysokim maszcie, oprócz szerokopasmowej anteny naziemnej, antenę do odbioru sygnału satelitarnego. To rozwiązanie uniemożliwi montaż innych takich anten, które bez wątpienia szpecą budynek i narażają go na poważne zniszczenia. Jak wiemy mnogość instalacji znajdujących się w naszych budynkach, nie tylko szpeci klatki schodowe, ale niebywale utrudnia przeprowadzanie wszelkich remontów. Budowa kanału wymusza na operatorach ich likwidację. Czy administrator lub zarządca powinien aktywnie włączyć się w proces budowy takiej instalacji? Bez wątpienia tak. Bo instalacja zbudowana przez wspólnotę daje wszystkim mieszkańcom równy dostęp do dobrego sygnału telewizji cyfrowej naziemnej i satelitarnej oraz uniemożliwia chaotyczny montaż dzikich instalacji, a administratorowi zapewnia błogi spokój. Gaszenie bowiem konfliktów, bycie rozjemcą i występowanie w sądzie, to codzienny chleb administratora lub zarządcy budynku. Wiem, wielu problemów nie da się przewidzieć, ale ten jak najbardziej. I jeśli dzisiaj go zlekceważymy, jutro, kiedy naziemna telewizja cyfrowa stanie się faktem, będziemy musieli stawić czoła problemowi i poświęcić mu wiele czasu i wysiłku, tak przecież potrzebnego w rozwiązywaniu innych ważniejszych spraw.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *