Czy wałbrzyski Rynek może być atrakcyjny?

Patrząc na wieloletnie próby kolejnych władz odpowiedź wydaje się oczywista – nie. Ale czy na pewno?  Poza urokliwymi kamienicami Rynek ma również inne atrakcje tyle, że uśpione. Dobitnym przykładem niech będzie fontanna. Nowoczesna, skomputeryzowana i podświetlona. Do pełni szczęścia brakuje już tylko muzyki. Gdyby uzupełnić fontannę o ten właśnie element to każdego dnia o pełnej godzinie, wzorem innych np. Pergoli wrocławskiej, odbywałoby się widowisko z wykorzystaniem wody i muzyki. Kulminacją byłaby godzina 22, kiedy to każdego dnia licznie zgromadzeni ludzie będą świadkami widowiska „światło, woda i dźwięk”. Z obserwacji tych miast wiemy, że miejsce takie każdego dnia ściąga niezliczone rzesze ludzi.  Po takim spektaklu rzadko, kto ma ochotę na powrót do domu więc zapełniają się wówczas okoliczne kafejki i kluby. Jeśli dla kogoś godzina 22 to zbyt późna pora to tuż  po zmroku mógłby podziwiać laserowe obrazy tworzone na elewacjach zabytkowych budynków. Utopia? Bynajmniej. Ale wróćmy na wałbrzyską starówkę. Kilkusetletnia historia tego miejsca jest również atutem, który odpowiednio wykorzystany może dać pieniądze i sławę Wałbrzychowi a ludziom radość i pracę. Jak? To proste. Sprowadźmy na starówkę kilka Meleksów, dorożkę i riksze. Tymi pojazdami wożąc po urokliwych uliczkach starego miasta turystów i wałbrzyszan opowiemy o dziejach, ludziach i obiektach tworzących naszą historię. Trasa mogłaby poprowadzić z Rynku w stronę kościoła pod wezwaniem Aniołów Stróżówby następnie skręcić w Młynarską, którą dojedziemy do ulicy Zamkowej, aby podziwiać piękny pałac Czetryców. Tu znów wyjeżdżamy na ulicę Moniuszki tuż przy szkole muzycznej. Jadąc ulicą Moniuszki dojedziemy do Kościelnej, która doprowadzi nas do największego kościoła ewangelickiego, a dalej ulicą Straży Pożarnej, którą dojedziemy do ul. 1 Maja gdzie znajduje się wałbrzyskie muzeum. Następnie skręcamy w ulicę Limanowskiego gdzie podziwiać możemy słynną na całym świecie fabrykę porcelany Kristof założoną w roku 1831. Jadąc dalej dotrzemy do największego przed wojną domu towarowego zwanego później PDT. Ostry skręt w prawo wyprowadzi nas na ulicę Słowackiego, na której stoją najpiękniejsze kamienice budowane przed stoma laty. Po chwili wjeżdżamy na piękny plac Magistracki z urokliwym miejskim ratuszem. Otwarta przestrzeń pozwala zwiedzającym docenić unikatową architekturę jak i elegancką fontannę, która nocą mieni się wieloma barwami. Z placu kierujemy się w wąską malowniczą ulicę Sienkiewicza, która doprowadzi nas do Rynku, z którego rozpoczynaliśmy podróż. Inną niewykorzystaną możliwością Rynku może być bazar staroci organizowany w każdą niedzielę, bo jak pokazują inne miasta w Polsce i na świecie impreza taka cieszy się ogromnym i niegasnącym powodzeniem. Na Rynku powinno znaleźć się również kilka stałych straganów z produktami regionalnymi, w których każdego dnia smakosze kupić mogą pyszny chleb, wyroby wędliniarskie, czy wino i piwo z rodzinnej manufaktury.  Okazjonalne imprezy takie jak jarmark świąteczny, koncert Filharmonii, czy Sylwester powinny być tylko uzupełnieniem takiej oferty. Jednak samo się to nie zrobi. Władze miasta powinny przejąć inicjatywę i powołać spółkę miejską albo zlecić te zadania zamkowi Książ lub innej swojej spółce. Trzeba, bowiem zakupić wspomniane pojazdy, zatrudnić i wyszkolić ludzi by umieli pięknie i interesująco opowiadać o historii Wałbrzycha. Wysiłek władz oraz właścicieli kamienic włożony w rewitalizację starówki powinien wreszcie zacząć dawać dobre owoce.  Kiedyś Stanisław Jachowicz napisał „Cudze chwalicie swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”, te słowa jak ulał pasują do naszej starówki. Udowodnijmy, że wiemy, co posiadamy i wiemy jak to wypromować, i sprzedać. Czy są to jedynie fantasmagorie autora tego tekstu, czytelnik niech osądzi sam.

Zbigniew Michurski

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *