Biednemu zawsze wiatr w oczy

Jak biedne jest wałbrzyskie społeczeństwo zobaczyć można na przykładzie chętnych, którzy co miesiąc zgłaszają się z wnioskiem do gminy o przekazanie im pustostanu do remontu. To jest ta liczna grupa, która ma za mało, aby kupić sobie lokal, ale za dużo, aby otrzymać lokal socjalny.  Pomysł Gminy jest prosty i bardzo sprytny. Gmina przekazuje, bowiem chętnemu klucze do mieszkania i jednocześnie nakazuje wykonać kapitalny remont za jego pieniądze, – czyli przyszłego najemcy. Przyszłego, bo żeby się nim stać musi on wcześniej spełnić wszystkie warunki narzucone przez gminnych urzędników i wykonać remont w terminie. Jednak spełnienie ich wymaga z reguły poniesienia kosztów własnych liczonych w dziesiątkach tysięcy złotych. Zwykle w kontakcie z urzędnikiem ten, aby nie przestraszyć przyszłego najemcę łudzi go perspektywą późniejszego wykupu za 1% wartości lokalu. Na pierwszy rzut oka wygląda to obiecująco, ale diabeł, jak zwykle tkwi w szczegółach.  Warto w tym miejscu zastanowić się nad tym jak w ogóle dochodzi do pustostanów i zniszczeń, które później wymagają tak wielkich nakładów pracy i pieniędzy? Niestety mechanizm w większości przypadków jest taki sam. Zły zarządca budynków wybrany przez gminę, brak w kasie miasta pieniędzy na utrzymanie zasobu gminnego i najemcy dewastujący lokale. Tak w dużym skrócie wygląda proces powstawania pustostanów. Jednak gmina zamiast usprawniać system zarządzania zasobem mieszkaniowym wymyśliła sobie łatwy sposób rozwiązywania problemu, a mianowicie wprowadziła program lokali do remontu za cudze pieniądze. Poza tym, że jest to niezgodne z polskim prawem, to z moralnego punktu widzenia jest obrzydliwe. Oto, bowiem adresatem programu jest jedna z najsłabszych grup społecznych. Pół biedy, kiedy na ów remont przyszli najemcy posiadają jakieś zaskórniaki lub mogą liczyć na pomoc najbliższych, jeśli nie, to przyjdzie im zaciągnąć wieloletni wielotysięczny kredyt. W takim momencie nikt pewnie nie kalkuluje, czy w przyszłości udźwignie ratę kredytu i wysoki czynsz. Wysoki, bo zakres remontu narzucony przez gminę podnosi jego standard, a przez to uniemożliwi naliczenie obniżki czynszu. Również nadzieja niektórych na rychły jego zakup może ten problem tylko pogłębić, gdyż zwykle koszty zarządu i funduszu remontowego, jaki wspólnota sobie ustala mogą okazać się za duże, aby spłacać i ratę kredytu i obowiązkowe wpłaty wspólnocie mieszkaniowej. Entuzjastom zakupu za 1% warto w tym miejscu przypomnieć, że w większości przypadków lokale przeznaczone do remontu znajdują się w budynkach wymagających również gruntownego remontu, a przez to olbrzymich nakładów finansowych. Tak oto po kilu ciężkich latach pracy włożonej w remont gminnego mieszkania i ciążącego kredytu może się rychło okazać, że cały ten plan doprowadza mieszkańca do bankructwa. Bo kiedy zaczyna brakować pieniędzy to, aby móc coś do gara włożyć zwykle osoba taka zaprzestaje płacenia czynszu, albo, jeśli lokal został już przez nią wykupiony, zaliczki na koszty zarządu.  W obu przypadkach w szybkim tempie można stracić i wymarzone mieszkanie i pieniądze włożone w remont. Bo jak go nie kijem, to go pałą. Jeśli zadłużony jest lokal gminny do sądu z roszczeniem wystąpi gmina, a jeśli lokal został już sprzedany, to upomni się o dług wspólnota mieszkaniowa. Aby uchronić się przed taką pułapką po podpisaniu umowy najmu należy bez zbędnej zwłoki wystąpić do gminy z żądaniem zwrotu poniesionych nakładów na remontowany lokal, a w przypadku odmowy skierowanie sprawy do sądu. W pozwie należy wykazać, że podpisując umowę na remont za własne pieniądze działaliśmy w stanie wyższej konieczności, gdyż inaczej nie zaspokoilibyśmy swoich podstawowych potrzeb życiowych. Warto pamiętać, że obowiązek zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych ustawowo zawsze ciąży na gminie. Gdyby urzędnicy i radni nie byli oderwani od rzeczywistości i tak pazerni (wysokie diety) to uznaliby, że bezwzględnie należy zwrócić najemcy wszystkie koszty, wówczas nadzieja na odbicie się od dna biedy byłaby większa. Można to zrobić w prosty sposób. Uznać, że poniesione koszty zostaną zaliczone, jako wpłata przyszłych czynszów i taki najemca powinien obligatoryjnie zostać zwolniony z obowiązku wnoszenia opłat z tego tytułu przez okres będący wynikiem podziału kosztów remontu, a wysokością miesięcznego czynszu.  Tak postąpiłaby władza wrażliwa i empatyczna. Właśnie – wrażliwa i empatyczna, bo winna wiedzieć, że biednemu zawsze wiatr w oczy.

Autor: Zbigniew Michurski

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *