Sekrety Komendanta Nowaka

Zanim odkryjemy sekrety Komendanta Straży Miejskiej Kazimierza Nowaka musimy cofnąć się do pewnej letniej niedzieli, kiedy to Wałbrzych i okolice spowił gryzący oczy i nos toksyczny dym pochodzący z pożaru materiałów niebezpiecznych zgromadzonych na składowisku Mo-Bruk. W obliczu śmiertelnego zagrożenia funkcjonariusze Straży Miejskiej przez megafony nawoływali do zamykania okien i niewychodzenia z domu. Po ugaszeniu pożaru na zgliszczach znaleziono między innymi zużyty sprzęt medyczny i azbest, który nigdy nie powinien tu się znaleźć. Ostra reakcja prezydenta Wałbrzycha dawała nadzieję na rychły koniec truciciela. Tę nadzieję wzmacniała informacja, że przed Mo-Brukiem dzień i noc dyżuruje straż miejska. Z czasem nadzieję zastąpił zdrowy rozsądek i szereg pytań o sens i celowość poświęcenia tychże funkcjonariuszy. Niedające się rozwiać wątpliwości przelałem na papier w formie pytań i skierowałem je w stronę Komendanta Nowaka. Pytań było osiem:, kto i w jakim celu wydał polecenie, aby funkcjonariusze dyżurowali przed Mo-Brukiem, przez ile dni trwał dyżur i w jakich godzinach, ile ciężkich pojazdów naliczono w poszczególnych dniach, z jakich państw i miast Polski zanotowano rejestracje, jaki wwieziono odpad, a jaki wywieziono, ilu kierowców zostało skontrolowanych i ile mandatów nałożono? Odczekawszy prawie 30 dni wreszcie otrzymaliśmy odpowiedź. W trakcie czytania na przemian nabrzmiewał w nas coraz silniejszy gniew i niedowierzanie. Oto, bowiem komendant informuje nas, kiedy i w oparciu, o jakie przepisy powołano do życia straże miejskie, i ochoczo wymienia zadania zapisane w ustawie, ale nie odpowiada na zadane pytania. Niezwłocznie, zatem kierujemy kolejne pismo do komendanta, w którym informujemy go o obowiązku udzielenie rzetelnej i wyczerpującej odpowiedzi na postawione pytania i przypominamy art. 1 i 6 w związku z art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Najwyraźniej poskutkowało, bo już po dwóch tygodniach otrzymujemy pismo podpisane przez Komendanta Nowaka. Z niego dowiadujemy się, że obserwację trzyzmianową prowadzono w okresie 29 lipca do 28 sierpnia. W tym okresie strażnicy naliczyli 375 pojazdów, ale nie notowano ich tonażu ani państw i miast Polski, z których pochodziły wjeżdżające ciężarówki (?). Dalej Komendant informuje, że z uwagi na fakt, że na ul. Małopolskiej brak jest znaków drogowych dających podstawy do zatrzymywania pojazdów oraz kontroli wwożonych i wywożonych odpadów, kontroli takiej nie prowadzono. I choć Komendant Kazimierz Nowak przemilcza pytanie o to, kto wydał polecenie dyżurów pod składowiskiem, to można domyśleć się, że wydał je gospodarz miasta. Zważywszy na uzyskane informacje oraz poniesione koszty, decyzja wydaje się zdumiewająca. Trudno, bowiem uwierzyć, że obserwacja terenu prowadzona przez 24 godz./h przez trzech funkcjonariuszy w ciągu 30 dni z użyciem pojazdów patrolowych, która kosztowała miasto ok. 10 tysięcy zł prowadzona była tylko po to, aby ustalić ilość pojazdów wwożących odpady. Bo jeśli tak było, to byłby to dowód na ogromną niegospodarność i powód od odwołania komendanta. Wiemy przecież o brakach kadrowych i sprzętowych straży, o niezadowoleniu mieszkańców z tempa podejmowanych interwencjach. Wygląda na to, że patrole te miały na celu pokazanie społeczeństwu, że władza na serio wzięła się do walki z trucicielem. I może by tak było gdyby nie efekty (a właściwie ich brak). Działania te jako żywo przypominają zawiadomienie prezydenta o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mo-Bruk, albo jego ostre pismo do Dol. Woj. Insp. Ochrony Środowiska, czy pismo do Straży Pożarnej lub do Marszałka Województwa Dolnośląskiego. Dobrze wyglądają, ale bez wyraźnych efektów. Swoją drogą to dziwne, że mając dowody na przestępczą działalność składowiska, a także negatywny stosunek władz wszystkich szczebli do definitywnego rozwiązania bardzo ważnej dla społeczności wałbrzyskiej sprawy nikt poważnie nie zajmuje się tym miejscem. A była okazja choćby podczas wizyty Premier Kopacz. Zamiast tego mamy działania pozorowane i bezradnie rozkładane ręce Komendanta Kazimierza Nowaka i ponowną dyskusję o potrzebie funkcjonowania wałbrzyskiej Straży Miejskiej.

Zbigniew Michurski                                                                                                                                               Sekretarz Stowarzyszenia Nowoczesny Wałbrzych 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *