Władza wie lepiej?

W lipcu 2015 roku po kilkumiesięcznym remoncie ponownie otworzono ulicę Kościelną. I fakt ten mogliby odnotować jedynie wałbrzyscy kronikarze gdyby nie towarzyszył temu wielki skandal. Jak podawały lokalne media remont tej ulicy i sąsiadującej ulicy Straży Pożarnej kosztował miasto bagatela 1.600 mln. zł. Jako mieszkańcy, ale również podatnicy mamy, zatem prawo oczekiwać, że remont ulic odbędzie się z poszanowaniem obowiązujących przepisów, i że spełniać będzie wszystkie współczesne standardy. Jednym z nich jest bez wątpienia prawo do swobodnego dostępu przez wszystkie grupy społeczne. Myślę tu o mamach prowadzących wózki dziecięce, małych dzieciach, osobach niedołężnych, niewidomych, poruszających się o kulach i wreszcie korzystających z wózka inwalidzkiego. Rychło okazało się, że wszyscy oni z dobrodziejstwa owego remontu skorzystać nie będą mogli. Wygląda na to, że ich potrzeb nikt w ratuszu nie zauważył i wadliwy projekt dopuścił do realizacji. Jest to tym dziwniejsze, że w ratuszu od lat funkcjonuje pełnomocnik prezydenta do spraw osób niepełnosprawnych. Jeśli dla Jolanty Turickiej, bo o niej tu mowa, likwidacja barier architektonicznych nie jest najważniejszym aspektem życia niepełnosprawnych i ich rodzin to, co nim jest? Czy nie po to właśnie prezydent powołuje swoich pełnomocników, by ci w ich imieniu działali w określonych sprawach? Zatem albo funkcja przerosła Jolantę Turicką, albo jej pełnomocnictwo nie obejmuje tych aspektów. Tak czy owak jest to kompromitacja osoby i funkcji, i urzędu. W skutek urzędniczej ignorancji miasto oto zafundowało swoim mieszkańcom „kamienny deptak” najeżony przeszkodami, po którym pędzą samochody. Pytany w tej sprawę przez dziennikarza programu Fakty TVP Wrocław Bogusław Rogiński wice-dyrektor ZDKiUM tak mówił: Tam się nie da zrobić szerokiej ulicy, ponieważ jest wąska zabudowa i trzeba by było zburzyć budynki żeby zbudować szeroką jezdnię. Żeby człowiek, który wychodzi bezpośrednio z klatki schodowej nie trafił na jezdnię pod ewentualny samochód i samochód, który jedzie był oddzielony od budynku. Obowiązuje prędkość maksymalna 20 km/h i bezwzględne pierwszeństwo pieszego. A więc z za burka zdecydowano, że postawienie znaku STREFA ZAMIESZKANIA załatwi sprawę, bo władza przecież wie lepiej, co dla obywatela jest najlepsze. Nie tylko, że nie załatwiła, to jeszcze naraziła przechodniów na niebezpieczeństwo potrącenia, a nawet dostanie się pod koła samochodu. Jak łatwo dochodzi do tragedii widzieliśmy na wałbrzyskim rynku, kiedy kierowca zabił małe dziecko. Na ulicy Kościelnej nie ma szansy ucieczki przed pojazdami, bo chodniki w niektórych miejscach mają raptem 40 cm. szerokości. Konia z rzędem temu, kto dowiedzie, że piesi idący tą ulicą wiedzą, że mają bezwzględne pierwszeństwo. Eksperyment przeprowadzony z udziałem osób niepełnosprawnych dowodzi, że kierowcy jeżdżą na pamięć i nie wiedzą, że właśnie minęli znak D-40 „strefa zamieszkania”. Traktują, zatem każdego, kto utrudnia im jazdę, jak intruza. Sypią się, więc epitety, wyzwiska, przekleństwa i groźby pobicia. W takiej sytuacji osoba z niepełnosprawnością jest zawsze na przegranej pozycji, bo zapewne wygra prawo pięści. Czy twórcy owego „deptaku” nie przewidzieli, że tak właśnie skończy się mariaż kierowców z pieszymi? Wyjścia widzę dwa. Zrównać krawężniki z jezdnią albo zamknąć ulicę Kościelną, a ruch samochodów skierować na ul. Moniuszki w stronę ulicy Matejki. Jedno jest pewne, jeśli pozostawimy to bez zmian, to prędzej czy później dojdzie do wielkiej tragedii. Przy tej okazji ujawniła się jeszcze jedna strona owej fuszerki. Oto, kiedy usiłowałem zainteresować lokalne media, aby zechciały pokazać niedorzeczność wprowadzonego rozwiązania, zrobiła to tylko TVP Wrocław, TV Dami oraz internetowy Dziennik Wałbrzych.pl. Wygląda na to, że reszta dziennikarzy wioli nie narażać się na gniew ratusza. Głowę w piasek schowały również wszystkie wałbrzyskie organizacje społeczne mające przecież w swoim statucie pomoc i obronę osób z niepełnosprawnością. Przypadek? Bynajmniej. Zapewne działacze owych organizacji uważają, że nie gryzie się ręki, która ich karmi. Stowarzyszenie Nowoczesny Wałbrzych nie tylko, że nagłośniło problem ulicy Kościelnej, ale zażądało natychmiastowego usunięcia usterek bądź wprowadzenia zmiany organizacji ruchu w tej części miasta po to, aby nikt nie stracił zdrowia lub życia. W piśmie wskazaliśmy naruszenie szeregu przepisów w szczególności art. 7 Prawo Budowlane oraz §11.1. ust. 4 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury.  Wskazaliśmy również, że ZDKiUM, jako inwestor naruszył umowy międzynarodowe w tym art. 5, art. 18, 19 oraz 20 Konwencji ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych a także § 1. 8 Kartę Praw Osób Niepełnosprawnych. Wskazaliśmy również na naruszenie wielu artykułów Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Czas pokaże, czy prezydent Roman Szełemej dostrzeże błąd i jedną prostą decyzją przywróci ład i bezpieczeństwo tym, dla, których kiedyś zdecydował się być gospodarzem miasta.    

Ul. Kościelna widok na ul. Moniuszki

Ul. Kościelna widok na ul. Moniuszki

ul. Kościelna widok na ul. Pankiewicza

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *