Quo vadis, prezydencie?

W sierpniu 2011 roku a później w grudniu 2014 roku dr Roman Szełemej w sali witrażowej miejskiego ratusza składał ślubowanie, którego treść, jak sądzę, dobrze zapamiętał.

– Obejmując urząd Prezydenta Miasta uroczyście ślubuję, że dochowam wierności prawu,
a powierzony mi urząd sprawować będę tylko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców Wałbrzycha. Tak mi dopomóż Bóg. Czy po czterech latach rządzenia Wałbrzychem możemy powiedzieć, że prezydent Wałbrzycha w swoich decyzjach dochował wierności prawu dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców? W dużej mierze tak. Są jednak obszary kluczowe dla życia
i zdrowia mieszkańców gdzie prezydent zapomniał o słowach ślubowania. Mam na myśli tolerowanie istnienia składowiska odpadów niebezpiecznych oraz ulicach rozjeżdżanych przez zmasowany transport 40 tonowych ciężarówek wożących kamień z Rybnicy Leśnej. W obu przypadkach prerogatywy, jakie posiada prezydent są wystarczające do ochrony miasta a w szczególności życia i zdrowia wałbrzyszan. I nie są tu potrzebne, wbrew twierdzeniom przeciwników, żadne inne organa państwa, ale mądre i odważne decyzje gospodarza terenu. Oba podmioty tj. Mo-Bruk S.A. oraz Kopalnia Melafiru z Bartnicy swoją działalność opierają wyłącznie na transporcie samochodowym.
W przypadku Mo-Bruk S.A. gospodarz miasta godzi się na transport ulicami Wałbrzycha olbrzymich pojazdów wiozących śmierć. Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której pojazd taki ulega uszkodzeniu lub się wywraca a jego trujący kilkudziesięciotonowy ładunek wylewa się na ulice miasta. Taka katastrofa sama w sobie będzie dramatem, ale jeśli dojdzie do wycieku trucizny ucierpią bez wątpienia ludzie, zwierzęta, rośliny i woda. Czy prezydent – lekarz może narażać miasto i jego mieszkańców na takie niebezpieczeństwo? Odpowiedź pozostawiam czytelnikom. Drugim nie mniej wyrazistym przykładem rozminięcia się roty ślubowania z późniejszymi faktami jest ciche przyzwolenie na masowy transport kamienia na bocznicę kolejową przy PKP Wałbrzych Gł. Przypomnę tylko, że trwa on nieustannie od kilkunastu lat, choć nigdy miasto formalnie nie wyraziło na to zgody. W skutek konwojów 40 tonowych gigantów, każdego dnia wjeżdża i wyjeżdża z Wałbrzycha ponad 430 ciężarówek. I tak przez lata. Jakie spustoszenia w mieście one poczyniły można dowiedzieć się choćby z pisma GDDKiA. Czytamy tam o niewyobrażalnym hałasie, zanieczyszczeniu powietrza i wibracji terenu. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że pismo to trafiło w 2003r. na biurko Mirosława Bartolika z-cy prezydenta Wałbrzycha. Kiedy w lipcu 2015 roku skończyła się koncesja na wydobywanie kamienia z Rybnicy Leśnej wszyscy sądzili, że to koniec gehenny. Ale nic z tego, transport urobku trwa w najlepsze, bowiem kopalnia zgromadziła olbrzymie ilości urobku wiedząc, że uzyskanie nowej koncesji trochę potrwa. Aktualnie burmistrz Mieroszowa prowadzi postępowanie w sprawie wydania decyzji środowiskowej na realizację pod nazwą „Wydobywanie melafiru ze złoża Rybnica Leśna”. Stowarzyszenie Nowoczesny Wałbrzych apelowało do prezydenta Szełemeja, aby poinformował burmistrza Mieroszowa, że dalszy transport kruszywa do Wałbrzycha będzie niemożliwy. Takie stanowisko prezydenta Wałbrzycha ułatwiłoby burmistrzowi wydanie negatywnej decyzji, bowiem wcześniej ten sam burmistrz informował swoich mieszkańców i kierownictwo kopalni, że nie wyda nigdy zgody na budowę na jego terenie ani bocznicy, ani przesypowni. Że wałbrzyski magistrat nie jest zainteresowany wprowadzeniem ograniczeń dowodzi kuriozalna sytuacja na ulicy Tunelowej. Dopuszczono tam, bowiem ruch tych olbrzymów, mimo, że przez tunel kolejowy przeciskają się one jak przez ucho igielne. I dyrektorowi ZDKiUM Krzysztofowi Szewczykowi nie przeszkadza, że brakuje tam skrajni drogi w pionie i w poziomie.

Dlaczego zatem gospodarz Wałbrzycha mając informację GDDKiA oraz ZDKiUM o poziomie degradacji dróg i braku warunków do bezpiecznego transportu urobku, a także apelu stowarzyszenia nie zajął jednoznacznego negatywnego stanowiska dotyczącego transportu na terenie Wałbrzycha?
Czyżby zapomniał już o słowach ślubowania, że powierzony mu urząd sprawować będzie tylko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców Wałbrzycha – nie Mieroszowa. Opisane oba uciążliwe dla mieszkańców przypadki prezydent Wałbrzycha rozwiązać mógł i nadal może poprzez postawienie znaku ograniczającego wjazd pojazdów, których masa całkowita przekracza 10 ton. Do takich decyzji upoważnia go bardzo zły stan obu ulic. Ale zamiast ochrony mieszkańców prezydent ustami dyrektora ZDKiUM udowadnia, że nie ma podstaw do postawienia owych znaków. Brawo!

Trzeba wałbrzyszanom jeszcze wiedzieć, bo urzędnicy wiedzą to dawno, że z terenu kopalni Bartnica w Rybnicy w stronę Wałbrzycha wywożone jest dziennie 6 tys. ton kamienia, a rocznie 1,5 mln ton wożonych przez 430 ciężarówek dziennie, czyli 108 tys. ciężarówek rocznie, które w tym czasie spalają 410 tys. litrów oleju napędowego.

Warto również przypomnieć, że inna firma o nazwie Agar/Murillo ubiega się o podobną koncesję i jeśli ją otrzyma to lada chwila do Wałbrzycha wjedzie kolejne 500 tyś. ton kamienia rocznie, co oznacza, że do Wałbrzycha każdego dnia wjeżdżać będzie aż 573 ciężarówek a rocznie nawet 143 tys. Łatwo, zatem policzyć, że co jedną minutę ulicami Wałbrzycha jechać będzie 40 tonowe monstrum. Każdego roku spalą one łącznie – o zgrozo – 550 tys. litrów oleju napędowego, który zatruje wałbrzyskie powietrze i tak przez kolejne 30 lat. Oznaczać to będzie, że ulica Wałbrzyska w praktyce stanie się drogą techniczną, a nie drogą krajową.A więc tak w praktyce ma wyglądać „Zielony Wałbrzych”?Jako memento przypomnę, zatem raz jeszcze słowa roty: Obejmując urząd Prezydenta Miasta uroczyście ślubuję, że dochowam wierności prawu, a powierzony mi urząd sprawować będę tylko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców Wałbrzycha. Tak mi dopomóż Bóg.

Quo vadis, Panie Prezydencie?

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *