A więc wojna!

Taki oto wniosek nasuwa się po przeczytaniu wywiadu, jakiego udzielił J. Kaczyński dziennikarzom gazety Rzeczypospolita.

Partia, która wybory powszechne wygrała w sposób demokratyczny, dzisiaj system ten zamierza skutecznie zniszczyć. Lider PiS nawet nie kryje swoich zamiarów i proces niszczenia rozpoczyna od zdemolowania Trybunału Konstytucyjnego – filaru demokracji. A o niepokornych sędziach TK Kaczyński wyraża się tak – Typowy dla quasi-okupacyjnego systemu mechanizm doboru kadr jest w nowym systemie w dużej mierze kontynuowany. O Komisji Weneckiej pierwszy sekretarz PiSu w sobie znanym stylu mówi, że jest ona niewiarygodna, uzurpuje sobie władze, bo jest reprezentantem „korporacji prawniczych”, nie zna polskiej Konstytucji oraz… ma „włoską, zatrważającą specyfikę”. Prezes zapowiedział też, że od tej pory wyroki Trybunału Konstytucyjnego, jakiekolwiek by nie były, nie będą respektowane przez rząd. I że jeśli sądy będą działać według orzeczeń Trybunału, to zabroni się im tego specjalną ustawą. Zaczyna, zatem działać stara zasada, że kto nie jest z nami jest przeciwko nam. A więc wojna!

We wrześniu 1939 r. prezydent Warszawy Stefan Starzyński za pośrednictwem radia tak w dramatycznych słowach ogłosił atak na Polskę: „A więc wojna. Z dniem dzisiejszym wszystkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy.  Całe nasze życie publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory. Weszliśmy w okres wojny. Wysiłek całego narodu musi iść w jednym kierunku.  Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym: walka aż do zwycięstwa”.

Aż trudno uwierzyć, że 77 lat później słowa Starzyńskiego będą nadal brzmieć tak aktualnie zwłaszcza te, że wszyscy jesteśmy żołnierzami. 

Wojna to nie tylko wybuchy i wystrzały z karabinu maszynowego. Współczesną wojnę można prowadzić się na wielu polach. Mówi się o wojnie cybernetycznej, hybrydowej, informacyjnej, propagandowej, wizerunkowej, wyznaniowej czy wojnie ustrojowej. W każdej wojnie oprócz szeregowców zawsze potrzebni są dowódcy. W tej bezkrwawej wojnie, której stawką jest normalna Polska, naturalnymi dowódcami stają się opozycyjni liderzy partii, posłowie i senatorowie, autorytety moralne, dziennikarze wszystkich dziedzin, artyści, działacze społeczni, media społecznościowe, duchowni, naukowcy czy biznesmeni.  Zatem opór wobec hegemonii PiSu stawiać możemy i musimy wszędzie i na każdym kroku. Z oczywistych dla rządzących względów linię pierwszego frontu wyznaczają wszelkie media – wiedział o tym już minister propagandy Rzeszy Joseph Goebbels. Z tego też względu w pierwszej kolejności Pisowcy błyskawicznie opanowali publiczne radio i telewizje. I machina dezinformacji ruszyła pełną parą. Krokiem następnym zapewne będą prywatne rozgłośnie radiowe i telewizyjne, dzienniki, tygodniki i miesięczniki prasowe i wreszcie Internet.  Wprowadzenie cenzury jest już tylko kwestią czasu, bo autocenzura działa w najlepsze już w publicznych mediach.

PiS wkroczył na pole bitewne w chwili, kiedy ich przywódca odmówił ogłoszenia wyroku TK przez rząd. Nachalna propaganda PiS chce społeczeństwu wmówić, że spór wokół TK to czysta polityka. Ale każdy myślący wie, że to konflikt ustrojowo-prawny w czystej postaci. PiS poszedł zatem na wojnę z demokracją. Nie ma, bowiem czegoś takiego, jak dwie racje, tj., że Trybunał orzekał na podstawie Konstytucji, a według PiS powinien to robić na podstawie uchwalonej przez nich ustawy. Co oznaczałoby dla kraju przyjęcie „naprawczej” ustawy PIS? Oczywiście, chaos prawny. I nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. Już dawno J. Kaczyński oświadczył publicznie, że „Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne”. I nie było to bynajmniej przejęzyczenie, ale strategia oparta na kłamstwach i przeinaczaniu faktów. Dzisiaj Kaczyński mógłby powiedzieć tak: Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że prawo jest prawem, a konstytucja jest konstytucją.

A to inne przykłady kłamstw i przeinaczeń prezesa: To Rzepliński sparaliżował TK. PiS nie ma z tym nic wspólnego. Bardzo nie lubię konfliktu, jestem spokojnej natury. PiS przestrzega konstytucję.
To nie wyrok, to opinia grupy osób. To nie posiedzenie TK, to spotkanie towarzyskie. Opozycja zajmuje się Trybunałem, bo nie ma innego pomysłu na zaistnienie. Nie będziemy dążyć do uzyskania większości w TK. Publikacja wyroku TK byłoby złamaniem konstytucji – powtarza jak mantrę Kaczyński. Pamiętam jak kandydat A. Duda członek PiS w kampanii wyborczej kłamał mówiąc – Będę Prezydentem, który nie ucieka od trudnych sytuacji, który jest arbitrem. W uszach kołaczą mi jeszcze kłamliwe słowa B. Szydło, kiedy mówiła o Polsce w ruinie.  Niedawno J. Selin nie chcąc być gorszym od prezesa palnął – Ustawa naprawcza odrzucona przez TK i Komisję Wenecką śmieje się do konstytucji.

Widać wyraźnie, że ludzie z PiS za namową speców od marketingu politycznego zaczęli notorycznie kłamać i posługiwać się prostackim językiem ulicy. I od kiedy zaczęli schlebiać tanim gustom ich siła stale rośnie. Oto przykłady nowomowy: Damy radę. Dobra zmiana. Jedności narodu. Nieudacznicy – to o PO. Nadrabiamy zaległości z 8 lat psucia państwa. Dajcie nam pracować. Szkodnicy – to
o opozycji. Oderwać ich od koryta. Suweren – naród, czyli PiS. Lepszy i gorszy sort. Dziadowskie państwo – to o rządach PO. PO donosi na Polskę. Tusk jest największym szkodnikiem Polski.

Ludzie żyjący w środowisku, w którym ciągle się kłamie, po pewnym czasie mają w głowach głównie fałszywe informacje o wszystkim, co ich otacza. Żyją w matriksie, w fałszywej rzeczywistości i nie odróżniają jej od prawdziwej. Nie wiedzą już, że kłamią. Uważają swoje kłamstwa za prawdę, a jeśli twarde zderzenia z rzeczywistością są bolesne, to znaczy, że świat jest zły, a my cierpimy,
my szlachetni – pisał Krzysztof Łoziński.

Zatem jakimi metodami walczyć z takim wrogiem? Wydaje się, że wygrać z nimi można tylko w jeden sposób, należy cierpliwie każdego dnia we wszystkich dostępnych mediach obnażać ich kłamstwa i mataczenia. Przypominajmy, że w kampanii wyborczej J. Kaczyński milczał w sprawie zmiany ustroju, a po wygranej rozpoczął błyskawiczny demontaż systemu. Każdy dzień musimy zaczynać od przypominania zwolennikom PiSu słów Lecha Kaczyńskiego, który tak mówił o TK: „TK jest nieodłączną częścią systemu ustrojowego państwa prawnego,
a więc był, jest i będzie dopóki Polska ma taki charakter. Charakter państwa prawnego. Miejmy nadzieję, że na zawsze. Nie sądzę, żeby coś miało temu stanąć na przeszkodzie”
.  

Musimy nieustannie uświadamiać słabo zorientowanych, że J. Kaczyński tym, co robi cofa Polskę do czasów Gierka a nawet Gomółki. Przykładami jest cyniczny paraliż TK, lekceważenie instytucji międzynarodowych, deprecjacja polityków źle mówiących o aktualnej władzy i wreszcie kierowanie państwem z tylnego siedzenia tak jak kiedyś w PZPRze pierwszy sekretarz partii. Celnie opisał to Leszek Balcerowicz – „Pamiętam czasy PRL – wtedy było szaro i bez perspektyw, ale dla mnie szczególnie oburzający jest powrót kłamliwej PRL-owskiej propagandy; hasło o „jedności narodu”, którym pośrednio posługuje się PiS, pochodzi przecież z epoki Gierka. Polska zaczęła przechodzić od państwa prawa w kierunku państwa policyjnego. Pozycję Polski w świecie obniżyły takie wydarzenia, jak atak na Trybunał Konstytucyjny, zakorzenianie się partii w strukturach państwa
i agresywny język polityków PiS pod adresem państw i instytucji zachodnich. Za taką politykę PiS-u rachunek zapłaci całe polskie społeczeństwo. Język PiS-u przypomina mi język poprzedniego systemu. Dla Prawa i Sprawiedliwości każdy krytyk jest wrogiem, którego należy zniszczyć – poprzez insynuacje czy wyzwiska, co drastyczne obniża poziomu moralności w debacie publicznej, także w mediach publicznych”.

Konstytucjonalista prof. Marek Chmaj trafnie wytłumaczył Polakom w programie „Czarno na białym” na czym polega problem PiSu z nowelizacją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, powiedział:, „[Jeśli] ustawodawca wpisze do ustawy, że w Trybunale zasiada 50 baranów, to jest pytanie, czy TK ma rozpoznać konstytucyjność tej ustawy na podstawie tejże nowej ustawy, czy na podstawie starej? Kto ma, zatem orzekać: skład Trybunału, czy może barany?” Otóż to. W dyskusji z ludźmi PiSu o TK każdego dnia stawiać musimy jedno proste pytanie: Czy dzisiaj Polska z powodu konfliktu rządu z TK zostałaby przyjęta do UE?

W codziennych rozmowach do znudzenia powtarzać musimy również o skali nepotyzmu PiS.

Cztery lata temu „Puls Biznesu” opublikował listę wstydu Platformy Obywatelskiej. Na liście znalazło się 428 członków partii oraz ich krewnych i znajomych, którzy w trakcie pierwszej kadencji PO znaleźli zatrudnienie w spółkach Skarbu Państwa i instytucjach państwowych. Po 100 dniach rząd PiS zdążył obsadzić już 200 ludzi. W takim tempie, partia idzie na rekord
w obsadzeniu stanowisk swoimi działaczami. Widać jak zasada TKM (teraz k.. my) sprawdza się w praktyce w szeregach PiSu.

Jaka jest zatem alternatywa nie podjęcia walki? Bez wątpienia dojdzie do zmiany ustroju, totalnej inwigilacji i prześladowania przeciwników politycznych. Będziemy także świadkami procesów pokazowych, na nowo rozpanoszy się cenzura jak w PRLu i będziemy mieli gospodarczy i społeczny regres. Dojdzie także do majstrowania przy ordynacji wyborczej, po to by PiS sprawował władzę po wsze czasy.   

Autor: Zbigniew Michurski

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *