Owoce zatrutego drzewa

Photo by Johannes Plenio on Unsplash

Photo by Johannes Plenio on Unsplash

W amerykańskim systemie prawnym dowody zdobyte w wyniku nielegalnych działań policji lub innych służb nie mogą być podstawą do wydania skazującego wyroku. Takie działania nazwano ładnie owocami zatrutego drzewa. Kazus „sprawy Sawickiej” pokazuje, że polski wymiar sprawiedliwości również usiłuje korzystać z tej zasady. Czy ową zasadę można również zastosować w innych obszarach naszego życia? Obecnie niemal każdego dnia Polacy dowiadują się, że organy państwa tj. sejm, senat oraz prezydent RP wprowadzają do życia publicznego przepisy stojące w jawnej sprzeczności z polską konstytucją. Zaczęło się banalnie – mimo, że już wtedy ta decyzja rozpalała opinię publiczną – od zastosowania przez A. Dudę prawa łaski wobec Mariusza Kamińskiego, choć w świetle prawa ciążył na nim jedynie nieprawomocny wyrok. Czas pokazał, że to wydarzenie było preludium tego, co dopiero miało nadejść, czyli gwałcenie zapisów konstytucji w skali niespotykanej w historii Polski. Tym razem do złamania prawa pierwsza wyrwała się premier B. Szydło zakazując swojej kancelarii publikowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Uznała, że nie jest to wyrok, a jedynie opinia części sędziów. Skołowani zagadnieniami prawnymi Polacy, w większości zareagowali obojętnością, co rządzący odczytali jako przyzwolenie. Tak, więc wrota zostały szeroko otwarte.

Do zmasowanego szturmu na łamanie konstytucji ruszyła maszynka sejmowa. Niczym rozgrzani treningiem sportowcy posłowie prawicy na wyścigi poczęli zgłaszać niekonstytucyjne pomysły.
Na początek swój wzrok skierowali na znienawidzony TK, jako spuścizna po PO. Niewyrobionemu społeczeństwu sprzedali wówczas bajkę, z której miało wynikać, że jeśli ktoś tu złamał prawo to tylko PO, albowiem pod koniec swojej kadencji posłowie uchwalili niekonstytucyjny przepis na mocy, którego powołano pięciu, a nie trzech sędziów TK. Dla PIS nie miało to większego znaczenia,  że TK uznał, iż sejm poprzedniej kadencji nie miał prawa tak zrobić i skreślił z listy dwóch sędziów wchodzących najpóźniej. Koło jednak ruszyło. Sejm i stojąca za nim władza nie bacząc na wyrok TK począł powoływać nowych sędziów uznając, że jeśli odbije jedyną redutę stojącą na straży konstytucji to już bez przeszkód rozpocznie szybki marsz do przewrotu ustrojowego tłumacząc to przewrotnie obietnicą wyborczą. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Gorszące sceny pochodzące z gmachu TK, choćby takie jak: dobieranie składów orzekających, aby wyrok był po myśli rządzących; wybór na prezesa osoby mającej niewielkie doświadczenie i kiepską opinię; sędzia Muszyński – agent służb wywiadu, który zataił tę informację, a pikanterii dodaje fakt, że w owym czasie pozyskał, jako źródło informacji wywiadowczych J. Przyłębską – żonę dyplomaty w Berlinie A. Przyłębskiego, zwerbowanego wcześniej agenta o pseudonimie „Wolwgang”. Że doszło do złamania zasady trój podziału władzy poprzez umieszczenia tam agenta i złamania niezależności sędziowskiej? Tak i co z tego. Przecież zwycięzców się nie sądzi. Już nic nie stało zatem na przeszkodzie, aby zacząć powoływać swoich sędziów do TK, choć robili to pod osłoną nocy tak jakby się czegoś wstydzili. Autorytety konstytucyjne zadawały głośno pytanie, czy wyroki TK są wyrokami w świetle prawa, jeśli wydali je tzw. sędziowie dublerzy? Odpowiedź jest jedna: to nie wyrok. Taka sytuacja wywołała natychmiastową reakcję sędziów sądów powszechnych, którzy zdecydowali, że od teraz zaczną stosować bezpośrednio przepisy konstytucji. Do tak zdemolowanego TK nikt rozsądny już nie wysyła ani wniosków, ani zapytań i już nie chce rozstrzygać czy coś jest, czy nie jest konstytucyjne.

Skoro bezpieczniki zostały wyrwane (zniszczony TK) nic już nie stoi na przeszkodzie, aby zabrać się na modelowaniu Polaków wedle wzoru wymyślonego na Nowogrodzkiej i tylko przypadkiem przypomina on znanego z najnowszej historii homo sowieticus. Jednak, aby tak się stało należy w trybie ekspresowym dokonać niezbędnych zmian ustrojowych, bo do wyborów pozostało przecież tylko dwa lata. Temu służyć mają posiedzenia komisji i sejmu trwające zwykle do północy. Że wychodzą z nich prawne gnioty – nie szkodzi, później się je poprawi.  To dla tego projekty ustaw wychodzą od grupy posłów a nie z rządu. Tym prostym zabiegiem usunięto obowiązek wielomiesięcznych konsultacji społecznych, na które pierwszy sekretarz nie może sobie pozwolić. Teraz już tylko zmienimy zasady wyborów lokalnych i ogólnopolskich, wprowadzimy do sądów powszechnych i Sądu Najwyższego swoich sędziów i już nikt nam nie podskoczy.  Skojarzenia z demokracją socjalistyczną są aż nadto czytelne. A jak to się ma z owocami zatrutego drzewa? To oczywiste. Konsekwencje stosowania przepisów (owoce) w oparciu o ustawy (drzewo) skutkować będą prawem, które w świetle państwa prawa muszą być uznane za nie byłe i niezwłocznie usunięte z obiegu prawnego. Musi, zatem dziwić, że politycy opozycji krytykując uchwalanie kolejnych przepisów niezgodnych z konstytucją nie dodają natychmiast, że jeśli PIS przegra kolejne wybory to wszystkie one zostaną usunięte z obiegu prawnego. To ważne zdanie dawałoby Polakom nadzieję, że jeszcze będzie normalnie, tylko większą ilościom musimy pójść na wybory i odsunąć od władzy tego satrapę i safandułę z Nowogrodzkiej.  Dlaczego politycy tego nie mówią? Obawiam się, że wiele rozwiązań pisowskich jest im na rękę, choć sami nigdy by ich nie zaproponowali. Nie chcą, zatem jasnej publicznej deklaracji, za którą będą rozliczani. Nie będą, zatem lepsi od krytykowanych ludzi PIS.

Jeśli tak by było, to czeka nas długi okres demokratury, którą rozpoczął nieodpowiedzialny PIS, a w wielu aspektach kontynuować go będą jej następcy. Polska na długie lata pogrąży się w prawnym chaosie, z którą żaden poważny kraj nie będzie chciał rozmawiać.  To czarny i niepokojący scenariusz dla Polski, który powstał w mojej głowie i tam powinien pozostać.

Zbigniew Michurski

Wałbrzych, 05.12.2017r.   

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *