Noc generałów

Czy państwo oparte o demokratyczny system wartości ma prawne możliwości odsunięcia od władzy ludzi, którzy doszli do niej w wyniku legalnych wyborów i w sposób pozakonstytucyjny zmieniają jego ustrój? Wygląda na to, że nie. Jak to, a kolejne wybory? Przecież jeśli wyborcy uznają, że rządząca formacja łamie umowę społeczną i kieruje kraj na manowce to więcej na nich nie zagłosują. Tak by się zapewne stało, gdyby w dniu wyborów obowiązywały jeszcze demokratyczne zasady. W szybkim tempie opanowano media publiczne i uczyniono z nich propagandową tubę gloryfikującą władzę i potępiającą opozycję. Pełną parą ruszyła dezinformacja, indoktrynacja i ogłupianie słabo wyrobionego społeczeństwa, w skali wcześniej nieznanej. Na takie zohydzanie opozycji nie pozwolili sobie nawet komuniści w okresie stanu wojennego. Wskaźniki poparcia PiSu potwierdzają, że dezinformacja działa, a ogłupianie narodu trwa w najlepsze. Ubezwłasnowolnienie najważniejszego organu, czyli Trybunału Konstytucyjnego otworzyło szeroko bramy bezprawia, bo kto poza TK ma dzisiaj rozstrzygnąć, czy kolejna wprowadzana ustawa jest, czy nie jest zgodna z ustawą zasadniczą. Przerwać ten chocholi taniec może tylko gwałtowne załamanie gospodarki lub bunt.  Tego pierwszego nie widać na horyzoncie, pozostaje zatem bunt. Ale kogo? Polacy w przeciwieństwie do Amerykanów nie posiadają w domu po kilka sztuk broni krótkiej i długiej, automatycznej lub półautomatycznej. W taką broń nasze społeczeństwo wyposażyło służby mundurowe. To one mają bronić naszego bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Dobrym przykładałem jest armia rumuńska za czasów Nicolae Ceaușescu, która odwróciła się od dyktatora, a następnie uwięziła go i zgładziła.

Główny strateg Kaczyński wie o tym i z mozołem wymienia w armii wszystkich, którzy rotę wojskową (w której to rocie wojskowi przysięgają, że będą stać na straży Konstytucji) traktują śmiertelnie poważnie.  Stan, w jakim znalazła się obecnie Polska przypomina trochę okupację. Oto wróg przejął wszystkie strategiczne instytucje, zniszczył główny bezpiecznik, czyli TK, wymienił nielojalnych dowódców wojsk i policji i utworzył do własnej ochrony WOT. W pośpiechu tworzy w tym samym celu warunki do powstawania bojówek paramilitarnych, które wyposaża w lekką broń do zwalczania demonstracji i działaczy podziemia. Ci wszyscy, którzy mieli nadzieję na to, że PIS w pewnym momencie zatrzyma się w dalszym demolowaniu kraju zrozumieli, że to, co widzimy, to tylko przygrywka do okupacji Polski i Polaków, która w zamyśle twórców ma potrwać całe dekady. Pomysłodawcy skoku stulecia wiedzą bowiem, że za to co robią grożą im długie lata więzienia i polityczna banicja. Jeśli jednak sprawiedliwość dopadnie ich dopiero za kilka dekad to jej twórcy w najlepszym razie będą sędziwymi staruszkami, których z zasady nie wtrąca się do więzień. Ale można to w każdej chwili przerwać, lecz zrobić to mogą już tylko ludzie dysponujący realną siłą, czyli wojsko i policja. Wprowadzenie stanu wyjątkowego musi oznaczać areszt całej wierchuszki i delegalizację partii PIS.

Rozpisanie nowych wyborów pozwoli powrócić Polsce na drogę, którą podążają państwa Europy zachodniej. Ten wariant, choć siłowy wydaje się najbardziej bezpieczny i najmniej kosztowny. To tak, jakby ktoś wtargnął do naszego domu począł przestawiać meble i wprowadzać swoje zasady, na jakich nasz dom z jego domownikami ma funkcjonować. Oczywistym jest, że musimy odepchnąć intruza a jeśli trzeba to go zneutralizować. Jeśli do takiego politycznego przesilenia w kraju nie dojdzie, to prędzej lub później społeczeństwo wyjdzie na ulicę i bez wątpienia poleje się krew i to w skali nieznanej w historii kraju, bo rowy wykopane przez PIS są zbyt głębokie, i zbyt szerokie. Drugiego okrągłego stołu nie będzie, co oznacza, że winni za zdewastowanie kraju poniosą surową karę. Komunistom w PRLu też wydawało się, że rządzić będą po wsze czasy. Opozycjoniści w tamtym okresie mówili, że im gorzej tym lepiej. W pewnym momencie jednak przelała się czara goryczy i znienawidzony system, i znienawidzeni ludzie odeszli w niebyt. Pozostaje, zatem wierzyć, że wśród dowódców różnych rodzajów wojsk są tacy, którym nie są obojętne słowa przysięgi żołnierskiej i nie jest obojętne, kogo bronią, komu służą, czyje rozkazy wykonują i przeciwko komu kierują lufy swoich karabinów. Jednego mogą być pewni, że jeśli staną po jasnej stronie mocy mogą liczyć na społeczeństwo, któremu w głębi duszy bliskie są takie wartości jak choćby wolność jednostki i obrona Konstytucji. Zdecydowana reakcja wojska pokazałaby politykom, że każdego, kto dla doraźnych politycznych celów zechce brutalnie i bezceremonialnie łamać Konstytucję spotka surowa i nieuchronna kara. Każdy nowy Kaczyński, któremu w przyszłości zaświta w głowie myśl realizacji chorych wizji musi pamiętać, że na końcu tej drogi zawsze czeka więźniarka, która zawiezie go tam, gdzie jego miejsce i nie będzie to bynajmniej śmietnik historii.

P.S. Z odrazą wspominam polskich kolaborantów i folksdojczów, którzy wysługiwali się Niemcom w czasie II wojny, a później komunistom, którzy swoją pracą przyczyniali się do utrwalania zbrodniczego systemu, a co powiedzieć i jak nazwać współczesnych kolaborantów, którzy w imię własnych korzyści, nie bacząc na skutki społeczne swych działań świadomie wchodzą władzy gładko i bez wazeliny?

Autor: Zbigniew Michurski styczeń 2018r.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *